Jeszcze tego samego wieczoru, gdy słońce powoli chowało się za horyzont, Serafina stała przy oknie swojej pracowni.
W dłoni wciąż trzymała pędzel, lecz jej wzrok wędrował gdzieś dalej, a myśli błądziły pośród róż kołysanych przez wiatr.
Czy próbowała odnaleźć odpowiedź?
A może wracała myślami do rozmowy z ojcem, która pozostawiła w jej sercu więcej pytań niż odpowiedzi?
Przez dłuższą chwilę nie poruszała się.
Słowa o przyszłym właścicielu obrazu powracały do niej cicho, niemal uporczywie.
Odwróciła się w stronę płótna.
Jej spojrzenie zatrzymało się na nim na dłużej.
Nie podeszła jednak bliżej.
Nie próbowała niczego zmieniać.
Jakby sama nie była jeszcze pewna, czy powinna.
W pracowni panowała cisza.
I właśnie wtedy, gdzieś w oddali, rozległ się stłumiony odgłos końskich kopyt, a do ciszy Dworu dołączyły ciche głosy służby i odgłos otwieranej bramy.
Nie wiedziała jeszcze kto przybył.
Tymczasem przed Dworem zatrzymał się jeździec.
Przez krótką chwilę spoglądał na budynek i rozciągający się wokół ogród.
Miejsce wydawało mu się spokojne i pełne harmonii.
Zsiadł z konia bez pośpiechu.
Nie było w jego zachowaniu nic gwałtownego.
Każdy gest zdradzał opanowanie i kulturę człowieka, który wiedział, że wkracza do czyjegoś domu i świata.
Gospodarz Dworu wyszedł mu na spotkanie.

Przywitał go z życzliwością i należnym szacunkiem.
Kilka spokojnych słów wystarczyło, aby gość poczuł, że jest tutaj mile widziany.
W tym samym czasie Serafina pozostawała jeszcze w swojej pracowni.
Nie wiedziała, że pod dachem Dworu pojawił się ktoś, kto już wkrótce stanie się częścią wydarzeń, których żadne z nich nie potrafiło jeszcze przewidzieć.
Po chwili do komnaty zajrzała Zofia.
— Panienko… do Dworu przybył gość.
Serafina spojrzała na nią spokojnie.
Nie zapytała, kim był.
Nie podeszła w stronę okna.
Jej wzrok ponownie powędrował w stronę obrazu.
— Dziękuję, Zofio — odpowiedziała cicho, a kobieta skinęła głową i pozostawiła ją samą.
Serafina jeszcze przez chwilę patrzyła na płótno.
Jakby pomiędzy tym, co już wiedziała, a tym, czego jeszcze nie potrafiła zrozumieć, pojawiła się nowa, niewidzialna nić.
Tego wieczoru pod dachem Dworu spotkały się dwa różne światy.
Serafina pozostała ze swoją tajemnicą.
A przybyły gość nie wiedział jeszcze, że jego obecność właśnie rozpoczęła kolejny etap tej historii.
Ciąg dalszy wkrótce..



Facebook Comments