Serafina szykowała się na spotkanie z ojcem.
Kosz róż, który przygotowywała wcześniej z takim zaangażowaniem czekał na odpowiedni moment.
Moment w którym będzie mogła podziękować ojcu.
I tylko ona wiedziała jak bardzo go kocha.
A każda wspólna rozmowa była dla niej powodem do wdzięczności za wszystko co dla niej robi.
Tymczasem Julian przemierzał leśne ścieżki prowadzące w stronę Dworu.
Promienie słońca przedzierały się przez korony drzew, oświetlając drogę, którą podążał spokojnym krokiem.
Las zdawał się skrywać własne tajemnice, a on pozostawał sam ze swoimi myślami.
Nie spieszył się.
Każdy kolejny zakręt przybliżał go do miejsca, o którym słyszał już tak wiele.
Do spokojnego Dworu Serafiny.
Jednak to, co naprawdę zaprzątało jego umysł, pozostawało wyłącznie jego tajemnicą.
Tego dnia jedynie wiatr był świadkiem myśli, które towarzyszyły mu w drodze…



Facebook Comments